Archiwum kategorii: Ameryka

Rio do Janeiro raz jeszcze

rio de janeiroJestem w Rio. Godzina 20:58 i 22 stopnie tego, jak mu tam, Celsjusza na ulicznym zegarze/termometrze. Lekko kropi na posadzkę i studzienki z napisem "Rio Luz". Ze wyluzowani ludzie tez tutaj są to już inna sprawa. Rio de Janeiro, ujście rzeki styczniowej. Jakiś żeglarz co tu przypłynął myślał bowiem ze to rzeka, a nie zatoka. No wiec Rio powala. ... czytaj dalej...

Bezdrożami amazonii

br-163Porwałem się na wcale nie krótką i na pewno niezbyt wygodna wycieczkę brazylijską drogą BR-163. Z Cuiaby do Santarem, 1800 kilometrów w większości przez czerwone bezdroża Amazonii. Sześćdziesiąt sześć godzin wertepiastych wrażeń. Ale powiem Wam, ze jakoś nie byłoby mi źle, ba nawet czerpałem z tego dużo przyjemności. Nie padało zbyt obficie, nie było tak gorąco i parno jak się tego spodziewałem, nie gryzło nic po ciele. Raz tylko było przygodowo. Utknęliśmy w błotku i motoriści jeszcze próbowali w te i we wte, ale już czułem wtedy, że to tylko pozory, że tak naprawdę czeka nas goło-stopowe maczanie się po łydki w błocie i pchanie tego monstrum. Po paru godzinach nieudanych prób, wróciliśmy jak świnki do chlewu. Wesoło się zrobiło, bo przy tym wspólnym wysiłku ekipa się zintegrowała.... czytaj dalej...

Cukierkowy Urugwaj

Winien jeszcze jestem relację z kraju, który liznąłem po drodze do Amazonii - Urugwaju. Urugwaj kojarzy mi się z Jarosławem Gugałą, który kiedyś był tam naszym ambasadorem. Colonia del SacramentoMam takie postacie naszego życia społeczno-kulturalno-politycznego, które moim zdaniem nie są doceniane, a na to zasługują. Gugała jest moim zdaniem jedna z nich, choć go przecież nie znam. wydaje mi się że ma pozytywne i zdrowe patrzenie na świat, całkiem odmienne do redaktora Lisa, który przecież może być i świetnym prezydentem RP i drugim Jankiem Ciszewskim. Gugałę szanuję bo pisze wiersze i walczy z takimi gigantami polskiej myśli politycznej jak urugwajski faszysta Kobylański i wie gdzie są granice, gdzie dalej brnąć nie można.... czytaj dalej...

Amazonia

santaremO Rio de Janeiro, gdzie wylądowałem 1 lutego i gdzie spędziłem pierwsze 3 dni w Brazylii (nota bene moje pierwsze 3 dni poza Europą) napisze przy innej okazji. Przeskakuje o ponad tysiąc kilometrów do malej amazońskiej miejscowości Santarem. Santarem to miasto portowe, nieco senne, ale sympatyczne. Wokoło jest parę ciekawszych miejsc do zobaczenia, my mieliśmy tu spędzić zaledwie półtora dnia.... czytaj dalej...

Rio do Janeiro

plaza rioJak tylko wrzuciliśmy plecaki do naszego quarto, zabraliśmy się z Carla do dzielnicy Copacabana. Szybka strawa za czwórkę i ruszyliśmy w kierunku jednego z najbardziej charakterystycznych miejsc Brazylii na plażę. Spacer dwóch białasów pośród opalonych i czarnoskórych sprawił nam (im pewnie też) wiele radochy. Wykąpaliśmy się w Oceanie, a jakże! Tu jeszcze należy wspomnieć o gęstości zaludnienia plaż w tych dniach jak wiadomo, Brazylia w Karnawale nao funciona nada! Wszyscy bawią się, odsypiają i idą na plażę. Na Copacabanie było tak gęsto, jak chyba tylko wtedy, jak na któryś z naszych supermarketów rzuca telewizory za 10 złociszy i wiara się wręcz depta nawzajem. Wyjątkowy widok.... czytaj dalej...

Salvador – najbardziej czarne miasto Brazylii

Salvador to najbardziej czarne miasto Brazylii, skupiające ludność wywodzącą się od niewolników przywożonych tu parę wieków temu przede wszystkim z Angoli. Stąd miasto to jest silnie kojarzone z kultem candoble, sztuką walki capoeira i wszechobecna muzyka (zarówno w postaci surowych rytmów granych na instrumentach perkusyjnych, jak i pulsującego i agresywnego frevo baiano czy stosunkowo nowego stylu o nazwie axe). Karnawał w SalvadorPrzetaczający się przez Brazylię karnawał zmienia niestety wszystkie napotkane na swojej drodze miasta nie do poznania. Nasze wspomnienia z Salvadoru są wobec tego nieodłącznie związane z dzikimi procesjami karnawałowymi podążającymi za trios electricos, hipergłośną muzyką, uzdolnionymi kieszonkowcami i z cenami z kosmosu. Tu właśnie poczuliśmy dopiero prawdziwa karnawałową euforie, weszliśmy w skład dzikich tłumów rytmicznie kiwających się w rytm klujących w bębenki naszych uszu dźwięków. Dość powiedzieć, ze wiele spotkanych osób, też Brazylijczyków, pojawiło się na fieście w stoperach. Tu tez mocno widoczna była komercja związana z tą doroczna imprezą made in Brazil.... czytaj dalej...