Archiwum kategorii: Ameryka

Wenezuela i Kolumbia

Wylądowałem w strefie kawy. Salento, Kolumbia. Mam cały barak powiedzmy dla siebie póki co. Widoczek na plantację choć tak naprawdę jej nie widać bo ciemno jest. Izraelita zostawił mi fajną muzę. W ogóle na temat podróżujących żydów można by napisać książkę. caracasDobra, ale nie o tym. Coś mało ostatnio pisałem, ale palma mam częściowo nieczynnego, a poza tym się naprawdę trudno zmobilizować. A czasem nie ma warunków do pisania. Z Trynidadu zafundowałem sobie drogi rejs do Wenezueli. Tam w ciągu paru miesięcy jak tam bylem dolar spadł z 5.5 do 3.1 boliwara wiec ceny skoczyły. Nocny do Caracas , meczyk polaków tamże obejrzałem, ale problemy były bo el presidente zaczął nadawać i lokalni sami nie wiedzą czy będzie gadać trzy czy cztery godziny. Ale złapałem meczyk na ESPN. ... czytaj dalej...

Trynidad, Tobago, Barbados

tobagoDobry dzień z Trynidadu. państwa, gdzie przewodnia silą napędową społeczeństwa jest "gangsta rap". Murzyńsko tu generalnie, chłopaki noszą złote łańcuchy, jeżdżą wypasionymi, stuningowanymi furami, a kobietki się w to wszystko idealnie wpasuje jeśli wiecie co mam na myśli. Jakbym się przeniósł na plan amerykańskiego teledysku, he he. Choć oczywiście to wielkie uproszczenie. w wielu miejscach królują nieziemsko piękne rytmy reggae, w przeróżnych konfiguracjach. wiecie jakie klimaty? Wpadasz na bramki imigracyjne a tam kolesie cie stemplują z dreadami po pas.... czytaj dalej...

Argentyna – mowa końcowa

ziemia ognistaPod koniec października wjeżdżałem w nieznany mi argentyński świat i sporo czasu minęło aż przyszło się dzisiaj pożegnać z tym krajem. Zostawił prześwietne wrażenie. Prawie dziesięć razy większy od Polski, jeden z największych krajów świata. Lecz w przeciwieństwie do Rosji, Kanady, Stanów jest rozciągnięty bardziej południkowo niż równoleżnikowo. Dzięki temu wydaje się że Argentyna jest krajem kompletnym.... czytaj dalej...

Rio do Janeiro raz jeszcze

rio de janeiroJestem w Rio. Godzina 20:58 i 22 stopnie tego, jak mu tam, Celsjusza na ulicznym zegarze/termometrze. Lekko kropi na posadzkę i studzienki z napisem "Rio Luz". Ze wyluzowani ludzie tez tutaj są to już inna sprawa. Rio de Janeiro, ujście rzeki styczniowej. Jakiś żeglarz co tu przypłynął myślał bowiem ze to rzeka, a nie zatoka. No wiec Rio powala. ... czytaj dalej...

Bezdrożami amazonii

br-163Porwałem się na wcale nie krótką i na pewno niezbyt wygodna wycieczkę brazylijską drogą BR-163. Z Cuiaby do Santarem, 1800 kilometrów w większości przez czerwone bezdroża Amazonii. Sześćdziesiąt sześć godzin wertepiastych wrażeń. Ale powiem Wam, ze jakoś nie byłoby mi źle, ba nawet czerpałem z tego dużo przyjemności. Nie padało zbyt obficie, nie było tak gorąco i parno jak się tego spodziewałem, nie gryzło nic po ciele. Raz tylko było przygodowo. Utknęliśmy w błotku i motoriści jeszcze próbowali w te i we wte, ale już czułem wtedy, że to tylko pozory, że tak naprawdę czeka nas goło-stopowe maczanie się po łydki w błocie i pchanie tego monstrum. Po paru godzinach nieudanych prób, wróciliśmy jak świnki do chlewu. Wesoło się zrobiło, bo przy tym wspólnym wysiłku ekipa się zintegrowała.... czytaj dalej...

Cukierkowy Urugwaj

Winien jeszcze jestem relację z kraju, który liznąłem po drodze do Amazonii - Urugwaju. Urugwaj kojarzy mi się z Jarosławem Gugałą, który kiedyś był tam naszym ambasadorem. Colonia del SacramentoMam takie postacie naszego życia społeczno-kulturalno-politycznego, które moim zdaniem nie są doceniane, a na to zasługują. Gugała jest moim zdaniem jedna z nich, choć go przecież nie znam. wydaje mi się że ma pozytywne i zdrowe patrzenie na świat, całkiem odmienne do redaktora Lisa, który przecież może być i świetnym prezydentem RP i drugim Jankiem Ciszewskim. Gugałę szanuję bo pisze wiersze i walczy z takimi gigantami polskiej myśli politycznej jak urugwajski faszysta Kobylański i wie gdzie są granice, gdzie dalej brnąć nie można.... czytaj dalej...