Śladem Tadeusza Perkitnego i Leona Mroczkiewicza

Pierwszy pomysł na wyprawę – podążyć śladem pierwszych polskich trampów Tadeusza Perkitnego i Leona Mroczkiewicza.

perkitny mroczkiewiczBył środek lat dwudziestych dwudziestego wieku.  Świeżo po wojnie i odzyskaniu przez Polską niepodległości.  Dwóch młodych ludzi wpadło na genialny pomysł podróży dookoła świata.  Było przed nimi paru innych polskich podróżników, którzy zdążyli okrążyć świat, lecz oni byli pierwszymi, którzy poszli na żywioł i zrobili to z czystą młodzieńczą fantazją, bez kasy, bez planów.  Swoje przygody Perkitny opisał w książce „Okrążmy świat raz jeszcze”.  I to do tej właśnie publikacji nawiązuje nazwa mojej wyprawy.

Co więc leży na szlaku, który przemierzali Mroczkiewicz i Perkitny?  Dokąd  można zawędrować?

  • Nicea – hotel Polonia, w którym kelnerowali i willa Miminka w której niańczyli dzieci.
  • Casablanca – gdzie nabyli automobil i zdołali przejechać nim tysiące kilometrów.
  • Dakar – pełne smaków i zapachów bliskie spotkanie z Afryką, nazwane przez nich okropnym.  Czy tak jest też dzisiaj?
  • Hongkong – do którego wkradli się kuchennymi drzwiami na … trumnie.  Nie dość, że znajdował się tam nieboszczyk, to do tego wypchana była opium.
  • Sajgon – dzisiejsze Ho Chi Minh, w którym podróżnikom udało się przekonać pewnego generała o ich ponadprzeciętnych inżynierskich zdolnościach.
  • Działki w dżungli Wietnamu w okolicach Nha Thrang, na których dokonywali pomiarów geodezyjnych.  Robili to w towarzystwie kilkudziesięciu mężczyzn z miejscowego plemienia.
  • Wodospady Iguacu – nad którymi zbudowali tratwę „Przepych” i spłynęli nią Paraną.
  • Posadas – argentyńskie miasto w Missiones.  Trzy dni marszu od tego miasta jest jeszcze być może fazenda, na której bohaterowie trzebili lasy i łupali klepki.
  • Mendoza.  Od tego argentyńskiego miasta do Pie de Palo ciągnie się 120 km odcinek żelaznej kolei.  Do jego wybudowania przyczynili się Tadeusz z Leonem, pracując jako pomocnicy do trzymania tyczek pomiarowych.
  • Las Cuevas – andyjska przełęcz.  Podczas swojej podróży Perkitny z Mroczkiewiczem wysiedli tam na małej stacyjce zasypanej dwumetrową warstwą śniegu„by pochodzić po górach”.
  • Valparaiso – chilijski port, w którym klepali straszną biedę.  Z opresji wybawiła ich pożyczka otrzymana od siostry Leona.
  • Kurytyba – brazylijskie skupisko polonii, gdzie podróżnicy bezskutecznie szukali zajęcia i skąd zostali zesłani w interior do trzebienia brazylijskiej dżungli.
  • Branco w Paranie – to w tym miejscu trampowie otworzyli atelier fotograficzne.  Uwiecznili na kliszach mnóstwo tamtejszych twarzy, a przy okazji zarobili na tym spore pieniądze.
  • Rio de Janeiro – na koniec Rio – najpiękniejsze miasto na świecie.  Po Poznaniu i Swarzędzu jak twierdzą bohaterowie.

Drugi pomysł na wyprawę – dotarcie na wszystkie 7 kontynentów szlakiem miejsc, które w sposób szczególny związane są z Polską i naszymi odkrywcami.  Co znalazłoby się się na szlaku takiej wyprawy?  Oto przykłady niektórych z nich:

  • Państwa „starej Europy”, do której dzielnie wstąpiliśmy.
  • Pustynny saharyjski szlak między dzisiejszym Nigrem a Algierią, przez który w latach trzydziestych samotnie przemierzał Kazimierz Nowak.  Ten zapomniany przez wielu podróżnik wykazał się niesłychanym heroizmem przemierzając samotnie Afrykę z północy na południe i z powrotem.
  • Algierskie miasta Berberów (Ghardaia, Tamanrasset) badane przez Ludwikę Ciechanowiecką, w których zatrzymał się czas w średniowieczu.  W niektórych z osad można poczuć się niczym w średniowieczu, ponieważ bramy miejskie zamykane są o zmroku.
  • Demawend – najwyższy szczyt irańskiego Elbursu (5670 m n.p.m.); Warto wspiąć się na ten wierzchołek zdobyty jeszcze w XIX wieku przez dwóch Ślązaków: Jan Czarnotę, a później przez Teodora Kotschy.
  • Południowa ściana Lhotse – wartopopatrzeć na górę, na której zginął jeden z najwybitniejszych Ślązaków: Jurek Kukuczka z Katowic.
  • Polonia – dzielnica miasta Medan położonego na indonezyjskiej Sumatrze.  Obecnie znane ze znajdującego się tam lotniska, kiedyś włości bogatego Polaka.
  • Góra Kościuszki – warto na nią .  Przy okazji warto powalczyć, by nie straciła ona swojej nazwy!
  • Ponape – stolica Mikronezji, w której w 1896 roku zmarł Jan Kubary, wielki badacz Oceanii.
  • Pustkowia Alaski.  Teraz przeorane roponośnym rurociągiem, kiedyś zarządzane przez grono Polaków w służbie Rosjan.
  • Panna Maria w Teksasie – ślonsko osada kaj cołkiem wartko godajom po naszymu.
  • Tobago – malutka wysepka w kształcie cygara leżąca na Karaibach i wraz z Trynidadem stanowiąca osobne terytorium.  Należała kiedyś do księcia kurlandzkiego, który był lennikiem króla Polski.  Jakby więc nie patrzeć przez prawie 100 lat, my Polacy byliśmy kolonizatorami!  Choć Madagaskar nie wypalił to jednak mieliśmy te 295 km² imperium.
  •  Amazońska dżungla pasjonująca Tonego Halika.  Podróżować błotnistymi drogami Wenezueli i Brazylii i spływać szerokimi rzekami Amazonki na południe od Manaus.  Może spotka się jeszcze prawdziwych Indian?
  • Chile pełne wulkanów, fiordów i pięknych krajobrazów odkrywane przez Ignacego Domeykę.
  • Boskie Buenos Aires Gombrowicza.
  • Antarktyda Arctowskiego, Dobrowolskiego, Centkiewiczów, Kamińskiego i wielu innych. Ukoronowanie podróży dookoła świata.