Podróż do Rosji

Przygotowania

plac czerwonyRuszamy na ostatnie w życiu studenckie wakacje, by zobaczyć trochę ciekawych miejsc, poznać smaki i zapachy Azji. Jakie są nasze plany? Przejedziemy tysiące kilometrów przez syberyjskie lasy, mongolskie stepy, gęsto zaludnione Chiny, dżunglę laotańską i lasy równikowe Malezji by dotrzeć na sam koniec półwyspu Indochińskiego – do Singapuru. Mamy na to dwa miesiące i 1000$. Czasu i pieniędzy mało, ale entuzjazmu i chęci w sam raz. Czytaj dalej Podróż do Rosji

Namibia, Botswana, Zimbabwe – idealne miejsce na safari

Bardzo atrakcyjne rejony południowej Afryki, gwarantujące kontakt z dziką naturą to gwarancja niezapomnianych wrażeń.

zimbabweNa terenie Namibii, Botswany i Zimbabwe znajdują się bogate w różnorodną florę i faunę parki narodowe oraz rezerwaty przyrody. Przykładem może być „park słoni „- Chobe, na którego obszarze żyje liczna populacja tych dzikich i niezwykłych zwierząt. Pustynia Namibi to kolejny znany na całym świecie punkt, którego nie może zabraknąć podczas wycieczki do Namibii. To właśnie na jej bezkresie znajdują się najwyższe na całym świecie wydmy. Czytaj dalej Namibia, Botswana, Zimbabwe – idealne miejsce na safari

Podróż do kraju Trzeciego Świata – porady cz.2

reindeer1Ekwipunek na wyprawę – co koniecznie trzeba zabrać?

Wybierając się na wycieczkę do krajów Trzeciego Świata, trzeba pamiętać o kilku niezbędnych rzeczach. Zawsze, kiedy pakujemy się na jakąkolwiek podróż, martwimy się, że o czymś zapomnimy, dlatego warto zrobić sobie stałą listę, z której będziemy korzystać przy każdej kolejnej wycieczce.

Przy pakowaniu możemy popełnić błąd nie tylko zapominając o czymś istotnym, ale też biorąc ze sobą za dużo rzeczy. Pamiętajmy, że bagaż będziemy musieli nieść, więc im będzie on cięższy, tym bardziej będzie nam niewygodniej. Czytaj dalej Podróż do kraju Trzeciego Świata – porady cz.2

Na granicy Puerto Obaldia

puerto obaldiaGdzie bylem jak mnie nie było? Hmmm, na końcu świata, Puerto Obaldia, klimaty takie że aż miło, palmy plaża, posterunki wojskowe. Nie wypuszczają cię za wioskę bo niby guerilla. Zero samochodów, parę rowerów, niedzielny mecz baseballa, muzyka i piwo, piwa nie brakuje. Żeby tu dotrzeć trzeba jechać cały dzień z Cartageny, autobus ze dwa razy coś z podwozia stracił, ale jakoś go macherzy zreperowali. Było wkoło cały czas zielono, później mocno wertepiasto a na koniec Turbo – portowo-przemytnicze klimaty. Czytaj dalej Na granicy Puerto Obaldia